Home Poland Najwyższy dług publiczny w historii Polski na 2021 r. 1,5 biliona złotych

Najwyższy dług publiczny w historii Polski na 2021 r. 1,5 biliona złotych

10
0


Ministerstwo Finansów wyłożyło karty na stół. W przyszłym roku dług publiczny Polski ma wynieść historycznie wysoki poziom 64,7 proc. PKB, co według naszych szacunków nominalnie oznacza przekroczenie magicznej bariery 1,5 biliona złotych. Tak wysokiego zadłużenia nasz kraj w swojej najnowszej historii jeszcze nie posiadał.

  • Dług publiczny Polski w 2021 r. ma wynieść 64,7 proc. PKB, czyli pierwszy raz w historii przekroczy magiczną barierę 1,5 biliona złotych
  • Taki obraz finansów naszego kraju przybliża Warszawę do krajów z najwyższym zadłużeniem w UE
  • Co ciekawe, polskie finanse publiczne są spowite pewną fikcją, gdyż zupełnie inaczej wygląda dług liczony krajową definicją, a zupełnie inaczej liczony przez Brukselę. To problem, który należy rozwiązać

Znamy już prawdziwy obraz finansów Polski. Dług sektora general government według definicja unijnej, czyli najpełniejszy obraz finansów naszego kraju, biorący pod uwagę i różne fundusze, i budżet centralny, i zadłużenie samorządów, ZUS, odsetki itp. ma wynieść w 2021 r. 64,7 proc. PKB, a na koniec 2020 r. – 62,2 proc.

Przypomnijmy, że na koniec 2019 r. wyniósł on z kolei 46 proc., co oznacza, że w ciągu dwóch lat zwiększy się on o również rekordowe 18,7 pkt. proc. Dla przypomnienia, gdy kilka lat temu dług sięgnął 56 proc., rząd Donalda Tuska musiał dokonać rozbioru OFE. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło.

Najwyższy dług publiczny w historii Polski na 2021 r. – 1,5 biliona złotych

Niemniej, szacunki MF oznaczają, że biorąc pod uwagę wzrost gospodarczy naszego kraju (+4 proc. wzrostu PKB), resort finansów spodziewa się w 2021 r. przekroczenia magicznej bariery 1,5 biliona złotych zadłużenia. To absolutny rekord.

Co więcej, 64,7 proc. długu względem PKB przybliża nas do krajów z wyższym zadłużeniem, a oddala od prymusów takich jak np. Estonia, czy Czechy. Te dwa ostatnie w 2019 r. mogły pochwalić się zadłużeniem w wysokości odpowiednio 8 i 30 proc. Spodziewany przyszłoroczny dług Polski z kolei jest bliżej poziomu węgierskiego (w 2019 r. dług wyniósł tam 66,3 proc.), ale wciąż znacznie mniej niż wynosi średnia unijna (79,3 proc.)

Zadłużenie wybranych krajów względem PKB od 1995-2019 r.

Foto: UE


Zadłużenie wybranych krajów względem PKB od 1995-2019 r.

Fikcja finansów Polski

W tym miejscu musimy rozgraniczyć dwie rzeczy. Niestety nasz kraj odznacza się pewną fikcją w kwestii finansów Polski, którą doskonale dostrzega resort finansów (więcej na ten temat pisaliśmy TUTAJ)

Chodzi mianowicie o dwie definicje liczenia długu publicznego – unijny i polski. Ten polski nie wlicza do niego instytucji takich jak Bank Gospodarstwa Krajowego, czy Polski Fundusz Rozwoju. A to z kolei oznacza, że choć dług unijny w tym roku przekracza 3/5 polskiego PKB, czyli konstytucyjny próg zadłużenia naszego kraju, ten polski wydatków BGK i PFR nie obejmuje i jest o obligacje zaciągnięte przez te instytucje obligacje (na walkę z pandemią) niższy.

Dla przypomnienia, w Konstytucji z 1997 r. przewidziano trzy progi ostrożnościowe od 50 proc. PKB (który zawiesił rząd Donalda Tuska, wprowadzając regułę wydatkową, zawieszoną z kolei obecnie przez rząd Mateusza Morawieckiego), 55 proc. i 60 proc.

Po przekroczeniu środkowego progu rząd ma obowiązek wstrzymać się ze wzrostem wynagrodzeń urzędników, waloryzować emerytury do wysokości inflacji, zamrozić niektóre budżety i zakazać udzielania nowych poręczeń. Gdyby sytuacja budżetowa pogarszała się jeszcze bardziej i dług publiczny osiągnąłby 60 proc. PKB – czyli zostałby przekroczony tzw. III próg ostrożnościowy, rząd musiałby tak ściąć wydatki, by przyjąć budżet bez jakiegokolwiek deficytu.

Dlatego też, tak jak pisaliśmy już wcześniej, koszty gospodarcze pandemii są rozłożone między niewliczone do długu krajowego Bank Gospodarstwa Krajowego (112 mld zł w funduszu COVID-19 po najnowszych zmianach) i Polski Fundusz Rozwoju (100 mld zł z tarczy finansowej). A także przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych (elementy tarczy antykryzysowej, jak np. postojowe) oraz właśnie budżet centralny, które już w tym długu się znajdują.

Pytanie, jak długo agencje ratingowe, Unia Europejska, krajowi prawnicy oraz sami urzędnicy rządowi będą akceptować tę fikcję? Wszak nożyce długu liczonego przez Warszawę oraz przez Brukselę nigdy się tak nie rozjeżdżały. I czy nadal konstytucyjne jest wypchnięcie miliardów zarezerwowanych dla wydatków budżetowych instytucjom, których nie wlicza się do definicji krajowego zadłużenia? Te pytania muszą znaleźć swoje odpowiedzi.

WARTO WIEDZIEĆ:



Source link

LEAVE A REPLY

Please enter your comment!
Please enter your name here